niedziela, 4 stycznia 2015

Neonowy islandczyk

Jakiś czas temu zakupiłam wełnę alafoss lopi w kolorach neonowych: różowym, zielonym i żółtym- po dwa motki każdego koloru. Z różowej. zrobiłam dla mamy kamizelę w stylu norweskim, o której już pisałam jakiś czas temu. Połączyłam ją z wełną w kolorach czarnym, śliwkowym, wrzosowym i ecru. Natomiast zupełnie nie miałam pomysłu, co zrobić z zielonym i żółtym neonkiem. Miałam 40 dkg, zbyt miało na sweter, a nie chciałam zrobić kilku czapek. Zresztą dzianina wykonana z samych neonowych kolorów wydawała mi się za krzykliwa. Może staroświecka jestem, ale nie zdecydowałam się zrobić czegokolwiek tylko z tych dwóch kolorków. W końcu po wielu dniach rozważań zdecydowałam, że połączę ją z bazowym kolorem szarym
i zrobię kolejnego islandczyka. Mój wybór padł na ciemnoszary alafoss lopi- dark grey heather nr 58. Kupiłam 6 motków i zabrała się do dziergania. 
Jeżeli ktoś z Was miał do czynienia z tą włóczką, to wie, że to wspaniały wyrób. Jest dość szorstka, gruba, przaśna rzekłabym. Ale nosi się wspaniałe, grzeje w wietrzne dni jak najlepszy puch. Jest dość lekka. Nie jest to wełna dla wrażliwców, ponieważ drapie i gryzie. Natomiast fantastycznie nadaje się na wyroby dla osób mających problemy krążeniowe, bo to drapanie pobudza obieg krwi- sama na sobie przetestowałam. 
Zatem pokazuję nowego islandczyka. Wzór zaczerpnięty z księgi wzorów Alafoss Lopi nr 18. 




 Kolory przekłamane, ale bardzo trudno zrobić dobre zdjęcia tym neonowym włóczkom. Może później zrobię zdjęcia przy dziennym świetle i na ludziu :-)), bo na żywym człowieku sweterek prezentuje się dużo lepiej. Ale tak na szybko wrzucam te, tak dla orientacji. 
 Znowu miałam ogromny problem z rękawami. O ile przy zmianie kolorów na karczku i korpusie udaje mi sie uzyskać właściwe naciągnięcie nici, o tyle na rękawach zawsze powstają gurboły wynikające ze zbyt mocnego naciągnięcia nici. Ten problem powtarza mi się za każdym razem, gdy dziergam żakardowe rękawy z grubej wełny. Próbowałam magic loopem, próbowałam na drutach pończoszniczych. Efekt taki sam. Sama nie wiem, jak go rozwiązać. Najgorzej jest, jak przechodzę z jednego drutu na drugi i muszę zmienić kolor nitki, która była na pierwszym drucie w dużej odległości od drutu drugiego- 5-7 oczek.  Może ktoś z Was ma jakiś sprawdzony patent??? 
A następny projekt to Islandczyk dla mnie. Nie lubię dziergać dla siebie, pisałam już o tym. Ale muszę sobie wydziergać islanczyka z lopi. Będzie to wariacja na temat wzoru Sjon autorstwa Hulda Hakonardottir
z księgi wzorów nr 30. Kolor bazowy to czerwony, który uwielbiam. A żakard będzie w kolorze niebiesko-granatowym. Włóczka już zakupiona więc nie ma odwrotu. Pozdrowionko!

Gwiazdkowe chusty

Co prawda już dawno po Gwiazdce, ale dopiero teraz znalazłam czas i zapał, żeby pokazać dwie chusty, które wykonałam w okresie świątecznym: oczywiście na prezenty. Pierwszą wykonałam z Big Delight  Dropsa w kolorze 02, drugą z włóczki Magic Yarnart.
1. Pierwsza z nich to fantazja na temat Haruni. Namęczyłam się ogromnie z tym wzorem, wg mnie w opisie graficznym są ewidentne błędy na etapie bordera. Ale jakoś z Bożą pomocą przebrnęłam.



2. A to już wariacja z oczek prawych oraz narzutów i oczek gubionych mojego pomysłu. Bardzo prosta, bardzo ciepła, taka w sam raz do dżinsów. 


A następny post o  wełnianym islandczyku. 

sobota, 15 listopada 2014

Sezon czapkowy w pełni

Zima tuż tuż mam wrażenie, choć jest raczej ciepło, z czego większość z nas się cieszy. A ja robię żakardowe czapki. Bardzo je lubię. Mam ich bardzo wiele. Moi znajomi też, gdyż lubię ich nimi obdarowywać. Właściwie jeden wieczór wystarczy, żeby rano zachwycić otoczenie nowym, kolorowym nakryciem głowy. Przedstawiam poniżej kilka wytworów ostatnich dni. 

1. Czapki z rodziny Marius- ten wzór bardzo lubię. Wzór zapożyczony ze swetrów szwedzkich. Tym razem w innych odsłonach kolorystycznych. W oryginale są to granat podstawowy, wzór biały i ściągacz czerwony. U mnie tym razem raz róż raz niebieski dżinsowy.  I jeszcze opaska w tym wzorze. 




2. A teraz beret żakardowy. Pierwszy raz robiłam wyrabiany wzorami beret. Zdjęcia strasznej jakości, ale innych chyba nie będzie, bo znalazł już właścicielkę. Zachwyciłam się tym beretami. Efekt końcowy jest naprawdę zdumiewający. Mam na myśli szczególnie denko beretu, które wygląda jak fresk w arabskim meczecie. Wzór darmowy zaczerpnięty z Knitty. Włóczka Efsun 100% wełna i Noro- wełna z jedwabiem. Zakupiłam książkę Mary Rowe, gdzie jest kilkanaście wzorów takich berecików wykonanych techniką Fair Isle. Zatem będę je dziergać przez najbliższy czas. 


niedziela, 4 maja 2014

Pseudo Islandczyk

Dlaczego pseudo? Bo nie z islandzkiej wełny, tylko z tureckiej. Właściwie go pokazuję, aby przestrzec przed robótkowymi drogami na skróty...
Ale od początku. Od dawna chciałam wykonać islandczyka metodą steeking czyli robienie na okrągło i rozcinanie dzianiny. Wybrałam wzór i zaczęłam dziergać. Sweterek bardzo mi sie podobał, kolory też. Niestety zbliżał się czas, w którym miałam wziąć w ręce nożyczki i ciachnąć dzieło swoich rąk. Bałam się strasznie, bo myśl o tym, że rozejdzie mi się wszystko w rękach była paraliżująca. Dodam, że sweterek wykonałam z wełny 100% tureckiej Lonagold czy Cashmira. Wełna ta nie ma żadnego włoska w odróżnieniu od wełny islandzkiej czy szetlandzkiej.
Przeszyłam dwa rzędy sąsiadujących oczek lewych położonych centralnie i rozcięłam. I zaczął się dramat. Nitki zaczęły się wyplątywać szczególnie w obszarze karczka. Namęczyłam się okropnie, żeby to wogóle dało się nosić. Moje próby zaradzenie sytuacji są niestety widoczne, choć i tak się cieszę, że robótka nie poszła do kosza. MOja mama, która jest entuzjastką moich wyrobów, włożyła ją na siebie i nie zwraca uwagi na niedociągnięcia. Sweterk jest ciepły i w rozmiarze bardzo do niej pasującym. A ja wolę na sweterek patrzyć tylko .....z tyłu ;-)).
Zastanawiałam się dlaczego tak się stało. Są dwa trzy:
1) aby włóczka się nie wyplatała potrzebne są wełny z włoskami czyli nadaje się do tego szetland i islandzka. Inne szlachetne merynosy, angory kaszmiry nie nadają się do tego.
2) ponieważ nie miałam praktyki w zszywaniu dzianiny na maszynie, nie posiadałam też overlooka, zbyt naciągnełam dzianinę i brzeg stał się zbyt napięty w stosunku do całości.
3) nie wyprałam dzianiny przed rozcięciem.
Zastanawiam się poważnie, czy kiedykolwiek zrobię sweter tym sposobem. Jak pomyśle, że zepsułabym sweter z drogiej wełny islandzkiej, to włosy stają mi dęba na całym ciele.
Ale Wy macie sukcesy w tym zakresie! Dajcie jakieś wskazówki!!! Czytałam o tym już u Ewy K. i u Doroty, ale i tak mam pewne wątpliwości.
Poniżej mój sweterek (teraz nie mój tylko mamci).







wtorek, 22 kwietnia 2014

Poświątecznie

Jakoś ostanio dość długo mnie nie było na blogu. Co gorsza telefon mi zaszwankował i straciłam wszystkie zdjęcia dzianin z tego okresu a trochę ich było.
Ale to co Najważniejsze: PAN ZMARTWYCHWSTAŁ I JEST Z NAMI, ALELUJA!!! ON, ZWYCIĘZCA ŚMIERCI, TEN SAM, ŻYWY, JAK DWA TYSIĄCE LAT TEMU. BOGU NIECH BĘDĄ DZIĘKI. WSZYSTKIM LUDZIOM DOBREJ WOLI POKÓJ I RADOŚĆ. NIECH ZAGOSZCZĄ W SERCACH NA ZAWSZE!!!
Z powodu złośliwośći przedmiotów martwych pokazuję tylko moją ostatnią dzianinkę: sukienkę wg wzoru wzory Allegheny dostępnego na Ravelry. Zdjęcia strasznej jakości, właściwie poglądowe można rzec, przez ten aparat. Jak tylko zrobię inne to podmienię. Wełna szetlandzka, naprawdę miała z dwadzieścia lat, ale dobrej jakości, 100g/200m. Całośc robiłam na drutch nr 5, ściągacze nr 4.



A następna dzianinka w planach to też sukienka. Bloom dress autorstwa Depika wyszukana też na Ravelry. Strasznie mi sie podoba. Jestem na etapie wybierania kolorów. Podstawowy to szary, bo taki już mam. Zastanawiam się nad dwukolorowymi wstawkami. Zrobię ją z alpaki dropsa. Już nie mogę się doczekać efektów.
A propos: jakie macie sposoby na elastyczne zakończenie ściągacza w dzianinie robionej od góry- czyli to, co jest na dole sukienki. Chodzi mi o to, aby sie nie rozciagała, nie było harmonijki, ale żeby zakonczenie nie było twarde. Byłabym wdzięczna za podpowiedzi lub linki do odpowiednich instrukcji. Pozdrawiam poświątecznie.